25 września 2013

"Chcę schudnąć z..., ale NIE chcę stracić...", czyli o magicznym spalaniu tłuszczu z jednego obszaru

Witam po długiej nieobecności. Ostatnio moim priorytetem była edukacja i toteż po egzaminach wstępnych dostałam się na studia drugiego stopnia na uczelni medycznej. Później przyszedł czas na zagraniczne wojaże przez co nie miałam nawet chwili na dokonanie aktualizacji bloga. Dzisiaj wracam z ciekawym tematem.


Często piszecie: "Chciałabym schudnąć z bioder/ud/brzucha/itp., ale nie chcę stracić biustu/czegokolwiek". Jakież to byłoby cudowne! Usunąć niepożądany tłuszcz z danego fragmentu ciała! Nie dziwię się więc popularności programów, które rzekomo działają na dane partie, a z okładek płyt nawołują: "Strać 10 cm w pasie w jedyne 2 tygodnie!", "Zrzuć tłuszcz z okolicy bioder!", "Wysmukl uda do lata pozbywając się całego cellulitu!". Owszem - jest to możliwe - o ile posiadamy zaczarowany ołówek lub... stać nas na inwazyjne metody chirurgiczne, dzięki którym za "jedyne" kilkanaście tysięcy złotych i parę nieestetycznych szwów na skórze pozbędziesz się tłuszczu z wybranej partii ciała - raz a dobrze i na zawsze (no chyba że znowu przytyjesz ;)). W przeciwnym razie nie ufaj programom czy metodom, które oferują błyskawiczne zrzucenie tłuszczu z wybranej okolicy ciała!


Dobrym przykładem treningu, który rzekomo w krótkim czasie (42 dni) ma za zadanie wytopić z naszego brzucha całym tłuszcz gromadzony tam przez lata jest "Aerobiczna 6 Weidera" - w skórcie "A6W". I owszem - wpisując powyższe hasło w okno popularnej przeglądarki internetowej wyskakuje nam setka grafik z nieziemskimi efektami zadowolonych kobiet:








Wydaje się, że po tych niespełna 42 dniach tłuszcz "jak ręką odjął", a na brzuchu kształtuje się piękna, delikatna "kratka". Nic bardziej mylnego! W tym momencie mamy do czynienia z niczym innym jak z "napięciem mięśniowym", które po zaprzestaniu intensywnych treningów stopniowo zmniejsza się. Przy dużym procencie tkanki tłuszczowej mięśnie nie mogą w pełni ukazać swojego "potencjału". Są zakryte tłuszczem. Ciało wydaje się jędrniejsze i smuklejsze, ale to złudzenie spowodowane wykonywaniem setek powtórzeń i tak dzień w dzień. Stałe wykonywanie takiego programu grozi poważnymi schorzeniami, m.in. kręgosłupa, takimi jak chociażby dyskopatia w odcinku lędźwiowo-krzyżowym! A przecież nie chcemy być "ofiarami" pięknego wyglądu! (który tutaj i tak jest chwilowy)




Podsumowując:

  1. Nie schudniesz tylko z jednej, wybranej części ciała
  2. Tłuszcz spalamy całościowo! (Tak, tak - piersi też wtedy "lecą")
  3. Nie musisz robić tysięcy brzuszków, skłonów, itp. by mieć płaski brzuch (to samo dotyczy smukłych ud, węższych bioder, itp.). Całą pracę wykonujesz w kuchni! To tam walczysz o piękną sylwetkę! Nie bez powodu mówi się, że dieta to 70% sukcesu!
  4. Swoją dietę wspieraj ruchem. Ćwicz co najmniej 3 razy w tygodniu
  5. Słuchaj się swojego ogranizmu i zaspokajaj jego potrzeby. Boli kolano? Nie ćwicz! To znak, że jesteś przetrenowana, popełniłaś jakiś błąd techniczny lub uległaś poważnej KONTUZJI! Jeżeli jesteś jednak uparciuchem - wykonaj serię ćwiczeń, które nie nadwyrężają i nie angażują bolącego miejsca

20 sierpnia 2013

15 kilogramów mniej, czyli metamorfoza Agnieszki

Ostatnio na facebook'u napisała do mnie Agnieszka z prośbą o umieszczenie jej metamorfozy na blogu by podzielić się swoim szczęściem i zmotywować Was wszystkie do działania i zadbania o swoją sylwetkę. Jestem pełna podziwu i bardzo zaszczycona faktem, iż dzięki tej stronie mogę poznawać tak zdeterminowane i sympatyczne osoby jaką bez wątpienia jest Agnieszka. Dzisiaj przedstawiam Wam jej metamorfozę.


15 kilogramów różnicy! Zdjęcie "po" (a właściwie w trakcie :)) i "przed"



Kochani!


To wspaniałe uczucie, że w końcu i ja po ciężkiej pracy, wyrzeczeniach mogę cieszyć się takim efektem jaki widzicie na zdjęciach. Dzielę się tym z wami ponieważ chcę pokazać, że każda z nas ma wpływ na swoje ciało! Wystarczy silna wola, chęci i systematyczność. Nie jest to nadal moja wymarzona sylwetka, ale jest to duży krok w kierunku jej uzyskania. Moją przygodę ze sportem zaczęłam 5 lat temu - biegałam. Robiłam to w miarę systematycznie plus dieta, jednak z każdą zimą mój wysiłek szedł na marne a kilogramy wracały w oczach - czasami z nadwyżką. Niestety bywały chwile trudne, nie potrafiłam zaakceptować własnego ciała a sport traktowałam jako przykry obowiązek. Nie potrafiłam się nim cieszyć, ponieważ największym balastem była dla mnie nadwaga. Dziś jestem inna dziewczyną. Mam 18 lat. Wyglądam tak jak na zdjęciach. Ubyło mi 15 kg. Nie zrezygnowałam z biegania. Od roku dorzuciłam do treningu interwały oraz ćwiczenia siłowe. Ćwiczę na przemian - jednego dnia biegam, drugiego robię trening siłowy. Staram się robić to każdego dnia (w wakacje), jednak mięśnie też czasami odmawiają posłuszeństwa, wtedy daje im odpocząć :) W roku szkolnym więcej czasu poświęcam na trening siłowy, mniej na bieganie, jednak dalej ćwiczę systematycznie. Obecnie szaleję na punkcie sportu. Dzień bez treningu jest dla mnie straconym. Trening sprawia mi to radość. Czuję się bardziej atrakcyjna ponieważ zmieniła mi się sylwetka. Jednak sport daje mi też siłę, pozwala rozładować stres i napięcie. Endorfiny po każdym treningu przypominają, że jestem młodą, atrakcyjną kobietą, która wzięła sprawę w swoje ręce. To wspaniałe uczucie! Siłę dają mi również ludzie, którzy podziwiają moje zaparcie i mi kibicują ;) Na początku powiedziałam, że traktowałam sport jako przykry obowiązek, ponieważ tak właśnie było. Moja kondycja była straszna, a każdy trening kończył się płaczem. Każdy kilometr był męką. Początki są najgorsze - pamiętam swój... Ale dzisiaj chcę wam powiedzieć, że warto i nie zniechęcajcie się do ćwiczenia przez ciężkie początki - to normalne. Jest to etap, który trzeba przejść, za to później gwarantuje wam, że pokochacie sport i staniecie się podobnymi do mnie maniaczkami, a to co teraz sprawia wam ból za jakiś czas będzie dla was rozgrzewką :)



Jak wygląda trening Agnieszki?


Treningi z Ewą Chodakowską mam już dawno za sobą. Jak już mówiłam ćwiczę na przemian. Jednego dnia biegam 10 km plus rozciąganie plus 300 przysiadów (zaczynałam od 50, a później do każdego, kolejnego treningu dodawałam kolejne 10). Drugiego dnia ćwiczę siłowo razem z programem ćwiczeń stworzonym przez Zuzannę Light. Mój trening trwa od 1,5 h do 2 h. Dziś jestem szczęśliwa i dziele się tym z wami i mam nadzieję, że ten post zachęci i zmotywuje was do działania! Pamiętajcie, że każdy kiedyś zaczynał :)






Z całą pewnością Agnieszce należą się gromkie brawa i szczere gratulacje!

LinkWithin