7 maja 2012

Jak zachować włosy? Olej z korzenia łopianu z dodatkiem ostrej papryczki



Kiedy na wiosnę moje włosy zaczęły lecieć garściami zaczęłam poszukiwania oleju idealnego. Bardzo długo wahałam się przeglądając opisy dziesiątek aukcji internetowych. Na myśl przyszło mi kupno oleju indyjskiego. Nigdy wcześniej żadnego z nich nie wypróbowałam, toteż perspektywa kupienia oleju Bhringraj, Heenara czy Amla bardzo mnie kusiła. Po długich poszukiwaniach, przeczytaniu setek recenzji uznałam, że nawet osławiona Sesa to nic innego jak kombinacja różnych olejów na bazie tłuszczu kokosowego (któremu jestem wierna od 3 lat). Szukałam dalej. Wtedy przypomniałam sobie o fantastycznych właściwościach oleju z korzenia łopianu. Znalazłam masę różnych ofert sprzedaży tego oleju na stronie Allegro. Byłam kuszona dziesiątkami zapewnień, dodatkiem propolisu (wydaje się, że byłby to idealna propozycja dla naturalnej blondynki takiej jak ja), pokrzywy (która dodatkowo mogłaby przyspieszyć porost), chmielu, nagietka i masą różnego, innego zielska. Poczułam się troszkę zrezygnowana, bo olej z korzenia łopianu nie jest zbyt popularny, więc znalezienie obiektywnej opinii na jego temat to jak szukanie igły w stogu siana. W końcu zaintrygowała mnie aukcja, na której sprzedawca oferował ten olej z dodatkiem ostrej papryczki.


Dokładnie pamiętałam kurację sokiem z czarnej rzepy oraz jej efekty. Rzepa "paląc" skalp powodowała lepsze ukrwienie skóry głowy w rezultacie czego moje włosy przestały wypadać, a w miejscu wypadniętych pojawiły się nowe, delikatne włoski, tzw. "baby hair". Uznałam, że papryczka chili spowoduje to samo, jako iż jest skutecznym środkiem wzmacniającym i przyspieszającym porost włosów. Działa poprzez polepszenie mikrocyrkulacji krwi, tym samym przyczyniając się do szybszej dostawy pożytecznych składników pochodzących z łopianu bezpośrednio do cebulek włosowych.


Po tygodniu, bez żadnych komplikacji do moich rąk trafił bardzo obiecujący olej. Buteleczka zawierała opis po rosyjsku. Jednak na aukcji wyczytałam, iż ciepły olej należy wcierać w skalp 1-2 razy w tygodniu, po czym po 20-30 minutach skórę głowy należy oczyścić zwykłym szamponem.


Do instrukcji zastosowałam się dwa razy. Dwa razy, bo po dwóch razach moje włosy przestały wypadać! Wiem, to brzmi jak hipokryzja z resztą sama wyznaję zasadę, że jeśli opinia ma być obiektywna powinna być poprzedzona co najmniej dwutygodniowym testowaniem danego produktu, jednak w tym przypadku nie mogę się mylić i jestem pewna, że to olej z korzenia łopianu wyeliminował mój problem.


Rozgrzany w dłoniach olej sumiennie wcierałam w skalp przez 10-15 minut po czym zmywałam go po upływie pół godziny. Podczas masażu, dzięki papryczce chili czuć było delikatne mrowienie, którego intensyfikacja następowała podczas mycia głowy. Olej bez problemu udało mi się zmyć za pierwszym razem przy użyciu najprostszego szamponu - Babydream.


Niestety, po upływie paru tygodni problem wypadania powrócił, dlatego wczoraj powtórzyłam jego aplikację. Nie zdziwił mnie już fakt, że przy rozczesywaniu wilgotnych włosów wypadło mi ich zaledwie parę. Póki mamy wiosnę, a moje włosy uwielbiają "lecieć" o tej porze roku - zamierzam profilaktycznie, według zaleceń stosować ten olej raz w tygodniu.




Na aukcji sprzedawca zapewnia, iż włosy w rezultacie zaczną "szybko rosnąć, staną się gęstsze, silne, nabiorą blasku". Po paru aplikacjach nie jestem w stanie tego potwierdzić. To wielce prawdopodobne, ponieważ olej, który nabyłam zawiera naturalną inulinę, proteiny, olejki eteryczne i tłuste, substancje garbnikowe, sole mineralne oraz witaminy. O dodatku ostrej papryczki już nie wspominam, bo to logiczne ;)


Dodatkowo - olej z korzenia łopianu nie jest jedynie preparatem do stosowania na włosy. Można go stosować również wewnętrznie. Przede wszystkim zalecany jest przy:
  • toksycznym i łojotokowym wypadaniu włosów;
  • łysieniu;
  • regeneracji włosów po trwałej ondulacji lub chemicznym farbowaniu;
  • trądziku i wypryskach;
  • grzybicy;
  • łupieżu;
  • suchości skóry;
  • podrażnieniach i swędzeniu skóry głowy



Olej jest godzien wypróbowania. Za 100-ml buteleczkę wraz z kosztami przesyłki i dodatkowymi opłatami zapłaciłam ok. 20zł. Myślę, że jest on idealną alternatywą, dla osób, które zmagają się z problemem wypadających włosów. Jest także prawdziwą konkurencją dla indyjskich olejów do włosów.



Źródła obrazków:
  1. dobroczynny łopian
  2. ostra papryczka chili ;)

9 komentarzy:

  1. Polecam! Dzięki Tobie sprawdziłam, działa!

    OdpowiedzUsuń
  2. mam pytanie: czy olej wcierałaś na mokre włosy czy na suche? Własnie dostałam przesyłkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj :) olej wcierałam w suche włosy. nie lubię zabaw "na mokro" :) tylko ostatnio robiłam eksperyment i trzymałam go o wiele dłużej - nie polecam, bo od świądu nie mogłam uwolnić się przez dwa dni. 20-30 minut wg zaleceń producenta w zupełności wystarczy. daj znać o efektach :) pozdrawiam i cieszę się, że mogłam pomóc

      Usuń
  3. Też używam od jakiegoś czasu organicznego oleju kokosowego na włosy, są bardzo zdrowe i mocne, ale też zaczęły wypadać mi na potęgę :(
    A czy zauważyłaś, że po tym oleju z korzenia łopianu włosy wzmocniły się, stały się grubsze? Bardzo dbam o swoje włosy, a one nie chcą pozostać na mojej głowie, jestem załamana..
    Chyba skuszę się na ten olej. Od dawna go stosujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olej kokosowy ma to do siebie, że jest komedogenny i może powodować wzmożone wypadanie włosów - u mnie też pojawił się ten sam objaw, więc kokos poszedł w odstawkę.

      włosy jako tako nie staną się grubsze po żadnym z olejów jednak po łopianie coś je ruszyło. wydają się być silniejsze na całej długości, a co najważniejsze - nie wypadają.

      ten olej stosuję jakoś tak od początku maja i do tej pory mam jeszcze buteleczkę. olejuję nim włosy od czasu do czasu by jedynie podtrzymać efekt. pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Cześć! Zazdroszczę tak szybkiego uporania się z wypadającymi włosami, u mnie ciągnie się to miesiącami... Mam pytanie odnośnie tego olejku - jaki ma skład? Bo podobny olejek z Green Pharmacy jest sporo tańszy, ale bardzo rozcieńczony. Masz możliwość przepisania składu/dodania zdjęcia? Byłabym bardzo wdzięczna:) [rosyjski znam, więc z tym nie będzie problemu, a nie mogę znaleźć na stronach rosyjskich tego składu...]
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buteleczka jest już dawno w koszu :( olej poszedł jak woda :) olej z Green Pharmacy ma bardzo silną substancję w składzie - BHT - nie jest polecany dla wrażliwych skalpów i wbrew pozorom może sprawić, że zwiększy się wypadanie włosów. to tyle wiem o tym oleju. sama jeszcze nie stosowałam, ale kupiłam ostatnio buteleczkę i czeka na swoją kolej :) postaram się pomóc i znaleźć gdzieś skład oleju, który stosowałam

      Usuń
  5. Jakich jeszcze olejow poza kokosowym nie polecasz przy wypadaniu? Ja stosuje z korzenia lopianu i rycynowy, do twgo pije pokrzywe, cos zwolnilo z wypadaniem, mam nadzieje, ze bedzie tylko lepiej, jem suplement biotylen, a do chleba i salatek zamiast oliwy uzywam oleju lnianego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkich komedogennych. z typowo włosowych blogów polecam pewnie już Ci znanego bloga Anwen - anwen.pl. tam znajdziesz dużo włosowych porad. pozdrawiam

      Usuń

LinkWithin