3 lutego 2013

Ewa Chodakowska - "Trening z gwiazdami". Duet z Karoliną Malinowską



Trening Ewy Chodakowskiej z Karoliną Malinowską jest trzecim duetem nagranym na jej czwartej płycie dołączonej do grudniowego wydania magazynu Shape. Ta część nagrania nosi nazwę "SUPERSET" i zawiera przeplatane z sobą ćwiczenia na płaski brzuch oraz prostą sylwetkę


Nagranie rozpoczyna się krótkim powitaniem w ostatniej części treningu i rzeczowym wytłumaczeniem istoty jego działania. Dowiadujemy się, że trening jest zbawieniem dla osób prowadzących siedzący tryb życia, borykających się z bólami pleców oraz tych, które czują, że ich brzuch jest po prostu słaby. Z początku myślałam, że nie będę w stanie wykonywać tego treningu ze względu na obecność pani Malinowskiej. Nic do niej nie mam, jednakże ta kobieta ma w sobie coś, co mnie mocno irytuje. Po słowach Ewy "Pora na trening!" - "Zaczynamy?" i po krótkim, niepewnym "Yhm" Karoliny, dziewczyny przechodzą do części właściwej. 


I tutaj pojawia się problem, bo pani Karolina już mi nie przeszkadza! Teraz skutecznie irytuje mnie nędzna jakość nagrania! Dobrze, że przez większość czasu leżę wpatrzona w sufit, albo z nosem uwięźniętym w kocu, na którym ćwiczę. Ostre światło, niesamowity pogłos i fatalna oprawa wizualna to jeszcze nic. Najbardziej razi mnie brak wcześniejszego przećwiczenia prezentowanego układu. Po paru ćwiczeniach pani Karolina odkrywa, że ich sekwencje są naprzemienne - EUREKA!


Ewa w ogóle nie zwraca uwagi na Karolinę - dziewczyny ćwiczą razem, a jednak osobno. Podczas ćwiczeń na mięśnie brzucha biedna pani Karolina bezwiednie rzuca głową zamiast unosić swój ciężar ciała siłą mięśni, ćwiczy zgarbiona - z mocno zaokrąglonymi ramionami i plecami wygiętymi w ostry łuk. Podstawowe i karygodne błędy, które w przypadku Ewy powinny być karalne, a przecież można je było skorygować nawet na chwilę przez nagraniem! Nie wińmy za to pani Karoliny! Moja sympatia do jej osoby automatycznie wzrosła po tym jak zobaczyłam, że została ofiarą prężnie działającej machiny marketingowej zwanej "Ewa Chodakowska"



Ocena ćwiczeń


Ćwiczenia są bardzo proste i przyjemne. Przynajmniej w moim odczuciu. Uważam, że jest to lekki trening dla osób początkujących. Ćwiczenia na mięśnie brzucha są dosyć nietypowe, przy czym nie są wymagające. Liczy się odpowiednia technika. Obserwując na ekranie zmagania dwóch osób o różnych stopniach fitnessowego obycia możemy wystrzec się błędów popełnianych przez tą mniej doświadczoną osobę. 


Ćwiczenia na mięśnie pleców są bardziej wymagające. Być może dzieje się tak z racji tego, iż rzadko ćwiczymy tą partię ciała. Jestem zdumiona tym jak w łatwy, szybki i przyjemny sposób można uporać się z bólem pleców po poprawnie przeprowadzonym treningu!



Podsumowując


Trening spełnia swoje założenia - jest zbawieniem dla osób prowadzących siedzący tryb życia, pomaga w bólach pleców oraz wzmacnia mięśnie brzucha. "SUPERSET" można podsumować słowami - "trening dla kanapowców". Jest to zestaw ćwiczeń przygotowanych dla osób, których aktywność fizyczna ogranicza się do zmiany pozycji na kanapie, albo wychylenia się po pilota od telewizora. Osobom takim jak ja, ten trening nie przysporzy żadnych problemów.


Przez pryzmat tego nagrania mogę stwierdzić, że celem ostatnich poczynań Ewy wcale nie jest pomoc potrzebującym kobietom. Teraz liczy się liczba sprzedanych kopii - i nie ważna jest ich jakość, treść czy rzeczywiste potrzeby odbiorcy. 



Wyprodukować, sprzedać i korzystać póki szukające pomocy, nieświadome kobiety wciąż "łykają"!

35 komentarzy:

  1. Wiesz co, mi w ogóle nie podobają się ćwiczenia Ewy na brzuch... Nie przepadałam za Karoliną Malinowską póki nie wyszła ta afera z Horodyńską, która mnie wnerwiła, a Malinowskiej zrobiło mi się żal, bo przecież też jestem wyniszczoną porodem mamą ;)
    Powiem tak- z Karoliną ćwiczyło mi się najlepiej, bez irytacji, choć Ona miała chyba najlżejsze ćwiczenia, ale tak szybko mi się znudziły... jedynym plusem był brak matczynego bólu pleców (schylanie się, dźwiganie) także wszystkie fizycznie pracujące kobiety i mamy mogą to śmiało ćwiczyć :)
    Sumując, nie będę ćwiczyć ponownie tej części ćwiczeń- nudzi mnie ;]
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie identyczne odczucia. jestem znudzona tymi ćwiczeniami, a ile je ćwiczyłam? jakieś cztery razy? powrócę do nich gdy odezwie się ból kręgosłupa, który ostatnio coraz częściej mi towarzyszy ze względu na swoją pracę... również pozdrawiam :) buziaki

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że pani Chodakowska wyskoczy mi zaraz z lodówki. Uważam, że te ćwiczenia są kompletnie bezsensowne i nieefektywne. Nie sądzę, aby po takim treningu można było stwierdzić zmiany w ilości t.tłuszczowej i żeby nastąpił jakikolwiek wzrost wydolności fizycznej (na tzw. progu mleczanowym). Tutaj poprawia się tylko siła i zmniejsza stres metaboliczny, ale to dają każde ćwiczenia typu przysiad. No, ale co kto lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie i właśnie o to chodzi - osoba, która kompletnie się na tym nie zna kupi to i jeszcze będzie się tym podniecać. po miesięcznej, ewentualnie dwumiesięcznej sielance płacze, że na wadze czy w cm nic nie rusza i nie ma efektów. szkoda mi tych oszukiwanych kobiet. pozdrawiam

      Usuń
    2. moja mama ćwiczy od 2 stycznia średnio 5 dni w tygodniu TYLKO skalpel i już bardzo schudła, jest sprawniejsza i mocniejsza...ja w wakacje też zaczęłam od skalpela i po około dwóch miesiącach było widać wyraźne efekty (smuklejsze szczuplejsze ciało, wyłoniły się mięśnie spod warstewki tłuszczyku). Żadna z nas nie czuje się oszukana. Pozdrawiam

      Usuń
    3. przepraszam, że teraz wrzucę Twoją mamę do wielkiego worka "Polskie Mamy", ale wszystkie są bardzo podobne. niesamowicie oddane dzieciom, rezygnujące ze swojego szczęścia dla ich dobra, często zaniedbane. co się dzieje kiedy taka mama bierze się za ćwiczenia? dotychczas jej jedyną aktywnością fizyczną było cosobotnie posprzątanie chaty, teraz po pracy zamiast leżeć przed telewizorem poświęca te 40 minut na skalpel. efekty przychodzą, są bardzo zadowalające, bo taka mama po prostu ZACZĘŁA się ruszać. i nie musiał to być skalpel czy akurat inny program Ewy by jej ciało zaczęło się zmieniać. można robić tysiące różnych rzeczy. to pragnę uzmysłowić ludziom! - to że oni są panami swojego sukcesu, a nie Ewa! teraz zupełnie inne pytanie - czy sądzisz, że dzięki temu programowi Twoja mama zaraz wskoczy w rozmiar "0"? jak myślisz - na czym się zakończy ta przygoda? (kiedy przestanie dostrzegać nowe zmiany?). również pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Absolutnie tak nie uważam ani ja ani moja mama i żadnej z nas celem nie było wskoczenie w rozmiar 0. Naczelnym celem było uzdrowienie ciała a po jakimś czasie okazało się że też i duszy. Mama teraz chudnie i jest z tego faktu zadowolona, ale przede wszystkim cieszy ją fakt, że odzyskuje sprawność fizyczną, ma więcej energii, siły, jest o wiele bardziej radosna na co dzień. Żadna z nas nie uważa, że TYLKO ćwiczenia Ewy mają takie działanie bo to byłby absurd. Faktem jest jednak, że to właśnie ćwiczenia Ewy podane na tacy w gotowym zestawie zaowocowały tak rewelacyjnymi efektami i chwała jej za to (chodzi mi o to, że skalpel jest takim zestawem ćwiczeń że dla totalnego świeżaka jest on do wykonania, jest stosunkowo krótki, ćwiczenia są proste, nieskomplikowane, nie obciążają stawów z którymi moja mama ma problemy, szybko widać efekty w postaci wzmocnienia mięśni CO OGROMNIE CIESZY. Nie musiałyśmy szukać, kombinować i komponować jakichś własnych "programów treningowych"). Wierz mi, że na programach Ewy się nie skończy :) Ewa dała nam jedynie kopniaka i wciągnęła w nałóg sportowy...a właściwie to same się wciągnęłyśmy ale właśnie przy jej pomocy. Ja poza zestawami Ewy robię (ćwiczę) też inne rzeczy (8 min. na brzuch, skakanka, zestawy ćwiczeń z kanału YT Fitappy), zrobi się cieplej to zacznę biegać. Moja mama poza skalpelem robi też ćwiczenia na ramiona, mięśnie brzucha i grzbietu, kupiła sobie kijki do nordic walkingu i czeka na delikatne ocieplenie :) także żadna z nas nie ma zamiaru rezygnować z tej przygody. Zostałyśmy zarażone tak jak i tysiące innych kobiet i właśnie TO jest największą zasługą Ewy i chyba właśnie za to jesteśmy jej najbardziej wdzięczne. Ćwiczenia Ewy stanowią POCZĄTEK nowego lepszego życia. Boże ależ się rozpisałam :D Miłego wieczoru życzę i aby diagnoza lekarska okazała się być jednak błędna ;)

      Usuń
    5. aha i dodam, że chyba to właśnie "przez Ciebie" w wakacje wkręciłam się w ćwiczenia Ewki :P także dzięki ;)

      Usuń
    6. bardzo respektuję Twoje zdanie i strasznie Cię podziwiam - mojej Mamy nie udało mi się wciągnąć w aktywność fizyczną. podziwia mnie, mówi, że ślicznie wyglądam, itp., ale sama twierdzi "że jest już na to za stara". szkoda, że Ewka na nią nie działa :)

      ja też w tą całą aktywność wkręciłam się przez Ewkę, za co jestem jej strasznie wdzięczna. później wszystko poszło lawinowo - założyłam tego bloga, zaczęłam spotykać nowych ludzi, częściej do nich wychodzić, zyskałam nie tylko nową figurę, ale i pewność siebie. chociaż już z nią nie ćwiczę to nie zapomnę o tym, że przypomniała mi jak ważne jest to, by się ruszać :)

      Usuń
  3. Fakt, jakość nienajlepsza jak chyba we wszystkich płytkach Ewy produkcji Shape. Wydaje mi się, że ten najnowszy, który nagrała sama jest o wiele lepszej jakości. Osobiście Ewcia wciąż mi się nie znudziła ani nie zirytowała :) Karolina Malinowska po kilkunastu treningach wciąż mnie irytuje w jakiś sposób swoją osobą. Z treningu z gwiazdami najbardziej podoba mi się pierwsza część. Ale tak czy siak, nieważne z kim się ćwiczy, najważniejsze to wgl się ruszać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz czaję się żeby przetestować resztę płyty :) po prostu przez pryzmat tego treningu jestem ciekawa czy reszta jest na podobnym poziomie. również pozdrawiam - miłej niedzieli :)

      Usuń
    2. Mnie osobiście "Trening z gwiazdami" przypadł najmniej do gustu ze wszystkich treningów Ewy. Ewentualnie przypadły mi do gustu ćwiczenia z Olą Szwed na koordynację ruchową :)

      Usuń
  4. Ja nie lubię Aleksandry Szwed :/ Super, że Ewa ruszyła dziewczyny z kanap, ale mi już się przejadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to mam wrażenie, że lada dzień wyskoczy z mojej lodówki, ale chwała jej za ruszenie połowy Polski :)

      Usuń
  5. Jak dla mnie ta płyta Ewy jest najgorsza z tych wydanych przez Shape, ale i tak akurat ta część 'superset' na tle pozostałych dwóch wypada najlepiej. Co do jakości nagrania to zgadzam się, że jest fatalna, ale to raczej wina Shape, bo już ostatnia płytka, którą Ewka wydała na własną rękę jest o niebo lepsza, polecam jeśli jeszcze nie miałaś okazji wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - wina Shape, ale ktoś inny musiał się pod tym podpisać :)

      Usuń
  6. Ja bardzo lubie cwiczenia z tej plytki zaraz po przebudzeniu na dobry poczatek dnia. Jakosc tych 3 mini-treningow jest naprawde porazajaca, ale tez nie przesadzajmy z tym ze cwiczenia sa do dupy, ja po nich czuje sie naprawde fajnie i bede je polecac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od stopnia sprawności. ja ćwiczę już od bardzo dawna i te ćwiczenia mnie w ogóle nie ruszają :)

      Usuń
  7. lubię ćwiczyć z Ewką, ale ta płyta akurat najmniej mi odpowiada. Z całej płyty najlepszy jest Power Training z Sadowską, w którym się zakochałam :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie będę musiała spróbować, chociaż z tego co widziałam i czytałam to dość mocne kardio!

      Usuń
    2. Polecam! Trwa 15 minut, ale jest mega intensywny i gwarantuje, że po skończeniu przez 10 minut będziesz normowała oddech ;D

      Usuń
  8. Kupiłam tą płytę i ani razu nie ćwiczyłam przy niej. I chyba ją sprzedam, bo tak naprawdę leży i się kurzy, a po Twojej opinii jakoś jeszcze mniej mam ochotę ją włączać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że w życiu należy wszystkiego spróbować :) później możesz pożałować, że mając płytę nie poćwiczyłaś z nią. być może trening akurat przypadnie Tobie do gustu? zdania są podzielone :)

      Usuń
  9. Witaj ;)
    Tak jak pisałam kiedyś, ja z Ewą ćwiczę od czasu do czasu. Ona jest sympatyczną osoba, ale jakoś słabo mnie motywuje - po prostu mówi dla mnie jakoś tak "z automatu", bez uczucia, zawsze w każdym treningu jest tak samo: ,,nie poddawaj się! super". Zawsze to samo, jakby inaczej nie można było tego powiedzieć. Dlatego wolę Mel B - ćwiczenia są mniej wymagające, krótsze i jak dla mnie 30 minut z Mel to przyjemność, która bardzo szybka mija, natomiast z Chodakowską to przyjemność, która zaczyna mi się dłużyć i pewnym momencie męczyć (więc, co to za przyjemność?). Ewa podniosła mnie z kanapy, ale coraz częściej przekonuję się, że efekty na facebooku nie mogą pochodzić z 3 miesięcy systematycznych ćwiczeń. Mam w otoczeniu 2 osoby, które ćwiczą z Ewą chyba z 4 miesiące, wiem że dokładnie i dają z siebie 100% i nie widzę spektakularnych efektów. Ja wiem, że na jednego działa, a na drugiego nie, ale moim zdaniem 3 miesiące to za mało - ja u siebie największe efekty widziałam po 5 miesiącach i teraz jak wróciłam do ćwiczeń po licznych chorobach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj :) dokładnie - jest tak jak piszesz :) a co do Twoich znajomych - ciekawe czy te osoby dodatkowo stosują jakąś dietę, albo po prostu ograniczają spożycie śmieciowego żarcia. znam wiele osób, które ćwiczą i przy tym jedzą więcej - słodyczy, bułek, pizzy, itp., gdyż uważają "że i tak to spalą". takie błędne koło = zero efektów

      Usuń
  10. Dieta ma także znaczenie, wiem, jednak Ewa zaczyna robić się takim "produktem", co mi nie bardzo zaczyna odpowiadać. Lubię czytać jej wpisy na fb, że się angażuje, ale uważam, że więcej życzliwości i wsparcia jest od osób ćwiczących niż od niej samej, bowiem właśnie ten jej ton wypowiedzi na płytach po prostu mnie usypia. W dodatku zauważyłam, że jej ćwiczenia okropnie obciążają mi kolana, a killera nie jestem w stanie wykonywać, bo po pierwsze strasznie chudnę, a po drugie miewam często problemy z równowagą i źle się czuję po nich. Także kończąc mój monolog, cieszę się, że Ewa mnie zmobilizowała, ale dzięki niej poznałam Mel B i lepiej sobie ją chwalę(nie chcę mieć super czystych mięśni jak Ewa, tylko lekko umięśnione ciało). A co do 4 płyty - masz racje, też to zauważyłam. Ona powinna moim zdaniem pokazywać ćwiczenia na Karolinie, pokazywać najczęściej popełniany błąd, pokazać wersję dla początkujących na Karolinie i dla zaawansowanych na sobie. Widzę tutaj po prostu czystą komercjalizację, także również nie zamierzam kupować jej płyty.

    Życzę ci dużo zdrowia i mam nadzieję, że jakoś przetrawiłaś moje wypociny :P Cieszę się, że niektórym Ewa daje motywacje, lecz ja oprócz zmian fizycznych chce zmiany wewnętrznej, a tą uzyskałam poprzez power Mel B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mogłam przeczytać Twoje wypociny :) zawsze bardzo szanuję zdanie innych osób :) ja tylko czekam na stuprocentowy powrót do dawnych sił i zaczynam swoją ponowną przygodę z Zuzką. kto wie - może uda mi się dorwać jej nowy program ćwiczeń dostępny na DVD? :)

      będę czekać na Twoje relacje z ćwiczeń z Mel B :) uważam, że ma fantastyczne ciało

      Usuń
  11. Moja koleżanka, co ćwiczyć sumiennie (chodzi ze mną na uczelnie) stara się wystrzegać fast foodów, nawet jak piecze placki to stara się używać produktów najwyżej jakości, czekolady gorzkiej i aby było sycące, ale zdrowe. Ona ma lepszą kondycję ode mnie :P i wierz mi, sama mówi, ze wielkich zmian nie zaobserwowała. Powiem ci, że ja przy Mel B mniej się pocę niż przy Ewie, a widzę lepsze efekty (ja po prostu chcę być sprawna fizycznie, a o tym też będą świadczyć moje mięśnie), a Ewa sama mówi, że pot nie świadczy o efektach. I taka może mała dygresja z mojej strony: staram się nie oceniać kobiet, ale ktoś kiedyś pisał, że Ewa miała operację plastyczną biustu. W sumie nie spotkałam się jeszcze z osobą, której by biust zwiększył się po ćwiczeniach, a patrząc na stare i nowe zdjęcia Ewy odnoszę takie wrażenie... nie chcę jej oczywiście obrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, Ewa miała operację plastyczną biustu. widzę po sobie, że im bardziej intensywne treningi tym mniej centymetrów w tym obszarze. niestety - piersi w większości zbudowane są z tkanki tłuszczowej, stąd większość fitnessek i chyba wszystkie kobiety bodybuilders mają implanty

      Usuń
  12. Ostatnie wypociny, mam nadzieję :P Mi się Mel B wizualnie bardziej podoba od Ewy - ma prześwietny brzuch, szeroki uśmiech i sam fakt, że ona się męczy jak ćwiczy i cieszy tym sportem bardzo mnie motywuje. W ćwiczeniach rozluźniających po wydechu mówi: i odgarnij włosy xD to mnie po prostu zawsze rozwala :P treningi niby stare, a dają naprawdę radość i wolę ćwiczyć intensywnie 15 minut niż rozwlekać to wszystko na 30 minut. Zresztą to ciekawe, że po 15 min Mel brzuch bardziej mnie boli niż po 45 min z Ewą.

    Pozdrawiam i będę informować :D hmmm a może na allegro dasz radę dorwać Zuzę? :) Jak mi się znudzi Mel B to obczaję Zuzę :) Tylko czy ona nie obciąża kolan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mel B jest świetna :) też uwielbiam jej teksty. długo z nią nie ćwiczyłam - to był raczej eksperyment, ale zawsze na koniec treningu miałam uśmiech od ucha do ucha.

      co do Zuzany. jej płyta dostępna jest jedynie na terenie USA. trzeba poczekać na wydanie europejskie. ostatnio, zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że niby sprzęt ten sam, ale region inny i napęd inny, więc taka amerykańska płytka mogłaby nie śmigać na europejskim laptopie ;) (no a niby wszystko jest z chin lub tajwanu, nie? :))

      treningi Zuzki są bardzo dynamiczne, większość ćwiczeń mocno angażuje kolana, także to dla nich spore obciążenie. jednak patrząc na czas ćwiczeń - lepiej pomęczyć je przez te 10-15 minut, niż brykać przez 45' :)

      Usuń
  13. Wiele trafnych uwag... Świetna recenzja :)

    Też mi się nie podoba to, że Ewa nie zwraca uwagi na dziewczyny, mogłaby pokazywać na nich prostszą wersję ćwiczenia, a już na pewno powinna korygować błędy, a przynajmniej pokazywać jak poprawnie wykonywać poszczególne ćwiczenia, ale coraz częściej przekonuję się, że widocznie takiej wiedzy jej brakuje :>

    Mimo wszystko cenię ją za poświęcenie i to, że motywuje tak wiele osób do podjęcia aktywności fizycznej :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo napisałam :) Cieszę się, że ktoś także widzi to tak jak ja (oprócz rzecz jasna lafigi ;)) Masz racje, jej brakuje wiedzy - podobno ja jednym z nagrań do telewizji wyszło, że nie wie co to jest stretchning, że to jest dla niej obce pojęcie. Moim zdaniem przy fitnessie to pojęcie podstawowe. Widziałam także komentarz na youtube gdzie ktoś zapytał się jej, czy jej figura jest wynikiem ćwiczeń w domu czy na siłowni, a Ewa, że na siłowni w całym swoim życiu była w sumie tydzień, jednak coś mi się nie chce wierzyć. Mimo to fajnie, że motywuje, lecz motywacja powinna iść w parze z profesjonalizmem...

      Usuń
  14. dobrze dziewczyny to co ja mam zrobić?mam 20 kg prawdziwej nadwagi, żadnej wydumanej bo po ciązy na swoją prośbę i glupotę bo dogadzałam sobie....z waszej dyskusji zrozumiałam, że powinnam spalic tłuszcz zanim zabierać się za mięśnie ale jak to zrobić? Skalpel nic mi nie da?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo tak na logikę... po co brać się "za mięśnie" skoro nie będzie ich widać, bo będą schowane pod warstwą tłuszczyku. skalpel też pomoże, ale nie liczmy na cud - to w dużej części machanie nóżką z boku na bok. polecam dynamiczne programy - typowo spalające tłuszcz (killer, turbo, trening z Beatą Sadowską, Zuzana Light), bieganie, skakanka, pływanie, itp.

      Usuń

LinkWithin